nntp2http.com
Posting
Suche
Optionen
Hilfe & Kontakt

wierno??

Von: r_ahimsa_m@poczta.onet.pl [Profil]
Datum: 07.11.2009 09:23
Message-ID: <424e.000001d7.4af52e9e@newsgate.onet.pl>
Newsgroup: pl.soc.seks.towarzyskie
"Reprezentowany przeze mnie Boski porz±dek g³osi: miej w swoim
¿yciu jednego
partnera i b±d¼ mu wierny na wszystkich trzech p³aszczyznach:
umys³owej,
duchowej i cielesnej.
Oto jedyna droga do szczê¶cia w ma³¿eñstwie.
Nie oznacza to jednak, ¿e po stracie partnera ludzie nie mog± siê
ponownie
¿eniæ, je¶li sobie tego ¿ycz±. Ca³kiem przeciwnie,
niektórych sam do tego
zachêcam, gdy¿ bycie samemu jest dla wielu trudne do zniesienia i mo¿e
nawet
szkodziæ. Uwa¿am jednak, ¿e pierwszy zwi±zek posiada wszystkie
mo¿liwo¶ci, które
pó¼niejszy musi sobie dopiero z trudem wypracowaæ.

Wierno¶æ partnerowi

Wiêkszo¶æ ludzi wybiera sobie partnera ¿yciowego w okresie
miêdzy 20. a 30
rokiem ¿ycia. W tym wieku dusza [jest] jeszcze plastyczna i podatna na
przyjmowanie nowego.
Do¶wiadczenia robione wtedy zapadaj± bardzo g³êboko, mog±
utrwaliæ siê na ca³e
¿ycie i warunkowaæ zachowanie cz³owieka. Ka¿dy
pó¼niejszy zwi±zek bêdzie musia³
¿yæ z tymi wspomnieniami i obrazami. Mo¿e to byæ bardzo owocne
dla
przyspieszonego dojrzewania obojga partnerów. Innym efektem bywa jednak pewien
dystans odczuwany jako obco¶æ. Za jego przyczyn± stare obrazy,
opromienione
nowym blaskiem dziêki dystansowi czasowemu, mog± uzyskaæ jeszcze
wiêksze znaczenie.
W miejscy wy³ania siê naturalna kwestia wierno¶ci. Na przyk³ad, jak
bardzo i jak
d³ugo wolno jednemu z partnerów w nowym zwi±zku op³akiwaæ
poprzednie ma³¿eñstwo?
Jak dalece jest to pomocne, a od jakiego momentu s³u¿y mu do niepe³nego
anga¿owania siê w now± sytuacjê?
Dzisiejsza otwarto¶æ zdzia³a³a to wiele pozytywnego. Partnerzy
rozmawiaj±
obecnie szczerzej o swoich odczuciach, problemach i s³abo¶ciach. Jest to bardzo
wa¿ne, gdy¿ stwarza blisko¶æ, która powstaje zawsze
dziêki intensywnej,
osobistej wymianie.
Owa otwarto¶æ dociera jednak do swojej granicy, gdy ten kto siê zwierza
czyni to
na koszt s³uchacza. Zilustrujê to przyk³adem. Pewien
mê¿czyzna o¿eni³ siê z
kobiet±, która straci³a mê¿a w wypadku samochodowym. jej
obecny partner kocha³
j± ju¿ od dawna. Dla niej sta³ siê jednak dopiero wtedy
interesuj±cy, gdy
pogr±¿ona w smutku po stracie mê¿a poszukiwa³a w kim¶
oparcia.
Ju¿ sama jej postawa by³a b³êdna. Kobieta owa wewnêtrznie w
ogóle nie rozsta³a
siê jeszcze z pierwszym mê¿em, kiedy ju¿ zaczê³a
siê orientowaæ na nastêpnego. W
ten sposób z³ama³ wierno¶æ w stosunku do obydwu. Odno¶nie
pierwszego, bo
zwróci³a siê ku drugiemu, gdy go jeszcze op³akiwa³a.
Odno¶nie drugiego, bo
zaanga¿owa³a siê w nowy zwi±zek, chocia¿ wewnêtrznie
by³a jeszcze przywi±zana do
pierwszego. Innymi s³owy: wykorzysta³a drugiego, aby zapomnieæ o
pierwszym.
Pope³ni³a zatem du¿y b³±d, poniewa¿ drugi partner nie
zosta³ wybrany ze wzglêdy
na niego samego, lecz jako ¶rodek do celu. Pierwszy m±¿ by³ niemal
stale obecny
w nowym zwi±zku. nie by³o to jednak jego miejsce, gdy¿ nie jest celem
ma³¿eñstwa
byæ jednocze¶nie z dwoma mê¿czyznami.
Zamiast wchodziæ w nowy zwi±zek, kobieta owa powinna poszukaæ
pocieszenia gdzie
indziej: u przyjació³, rodziny, terapeuty czy kap³ana. Jej
obowi±zkiem by³o
definitywne zakoñczenie pierwszego zwi±zku i dopiero wtedy rozpoczynanie
nowego.
Poniewa¿ tego nie zrobi³a, narazi³a siê na kolejny
b³±d; ci±gle od nowa, w
sposób otwarty b±d¼ zakamuflowany, opowiada³a jak d³ugo jej
przychodzi
zapomnienie pierwszego mê¿a. Poniewa¿ obecny m±¿
j± kocha³, a pod pojêcie
mi³o¶ci rozumia³ konieczno¶æ znoszenia wszystkiego, dlatego
cierpliwie jej
s³ucha³. Trwa³o to jaki¶ czas, potem znalaz³ sobie
przyjació³kê i odszed³ od
swojej ¿ony.
Co chcia³ przez to powiedzieæ? ¯e niewiele siê od niej
ró¿ni. O¿eni³ siê z ni±,
chocia¿ wewnêtrznie nie by³a jeszcze w ogóle wolna a zatem gotowa
do nowego
ma³¿eñstwa. Wys³uchiwa³ jej skarg, zamiast daæ do
zrozumienia, ¿e na d³u¿sz±
metê jest z pewno¶ci± fa³szywym adresatem, a w koñcu
post±pi³ podobnie jak ona i
rozpocz±³ nowy zwi±zek, zamiast wyja¶niæ do koñca
pierwszy. W ten sposób
wszystkie swoje problemy zabra³ ze sob± do nowego zwi±zku. Odszed³
od jednej
kobiety do innej, nie u¶wiadamiaj±c sobie czego siê mia³
nauczyæ, co powinien
by³ daæ ¿onie, ¿eby mog³a ona uwolniæ siê od
pierwszego ma³¿eñstwa. Zamiast tego
opu¶ci³ j± dla innej, czyli zostawi³ j± z pustymi
rêkami. kobieta owa straci³a
wiêc w tragiczny sposób dwóch mê¿ów. Pierwszego
przez wypadek samochodowy,
drugiego przez wypadek "komunikacyjny".
po takim urazie pozosta³a sama i da³a sobie czas na zagojenie ran. Potem
wysz³a
po raz trzecie za m±¿ i by³a w tym zwi±zku
szczê¶liwa. Kobieta ta potwierdza
swoim losem kosmiczne prawo g³osz±ce, ¿e cz³owiekowi nie uda
siê unikn±æ
odrobienia "zadañ domowych:. Je¶li musisz siê czego¶
nauczyæ, nie da ci siê tego
obej¶æ. Prêdzej czy pó¼niej okoliczno¶ci
u³o¿± siê w taki sposób, ¿e zostaniesz
zmuszony do zajêcie siê tym, czego masz siê nauczyæ."

("Sai Baba mówi o zwi±zkach", wydawn. Limbus)

--
Wys³ano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

[ Auf dieses Posting antworten ]